RSS
piątek, 22 kwietnia 2016
Okulary progresywne w dwojeniu obrazu

Zdecydowałam się na wypróbowanie okularów progresywnych. Jestem krótkowidzem, mam niewielki astygmatyzm, ale szkło cylindryczne jest akceptowane tylko przez lewe oko no i to paskudne dwojenie nad obrazem i promienie od sztucznych źródeł światła.

W dolnej części szkła mam o 0,75 dioptri mniej. Na dal, czyli normalnie (w górnej części szkła), mam -4 dioptrie na lewe oko i -3,5 na prawe oko.
Za okulary zapłaciłam 1001zł (!!!) bo dopłaciłam za szkła cieńsze i większym obszarze dla widzenia do bliży. Jednak wyrobienie 2 par okularów wychodzi tyle samo....
Normalnie widzę jakby trochę gorzej z bliska, no bo wiadomo, z wiekiem soczewka oka traci na elastyczności i nie ma już takiej akomodacji, jednak nie na tyle, żeby mieć inne okulary do bliży i do dali. Jednak okulista i optyk zachęcili mnie do okularów progresywnych - bo niby łatwiej się przyzwyczaić jak różnica w dioptriach jest niewielka.

W reklamach zachwalają, że widzisz dobrze daleko, blisko i w odległości pośredniej. Jak odbierałam okulary, optyk pytał się, czy widzę dobrze, odpowiedziałam, że ja nigdy nie widzę dobrze, bo mam dwojenie, ale wydaje się, że jest ok - czyli normalnie źle - ani gorzej ani lepiej.

Okazuje się jednak, że w odległości pośredniej widzę bardzo źle. Mam obraz zamazany. Jak jadę np. rowerem to źle widzę ulicę, koło od roweru, czyli wszystko to, co w odległości pośredniej...

Jak w domu chcę obejrzeć TV na leżąco - to okulary te są całkowicie nieprzydatne, bo patrzę wtedy częścią do bliży - czyli i tak muszę sobie wyrobić 'normalne minusy'...

Mam 6 tygodni na testowanie nowych, progresywnych okularów, ale praktycznie, nawet do pracy do komputera w moim przypadku te okulary się się nie sprawdzają, bo monitor mam w odległości pośredniej - czyli w tej zamglonej (+ oczywiście dwojenie).

No nic, wygląda na to, że za miesiąc zwrócę te okulary i zostanę przy tradycyjnej, jednej parze - do dali - czyli dla krótkowidza.

Może za kilka lat spróbuję ponownie, ale jak to widzenie pośrednie ma być takie zamglone, no to będę tradycyjnie zmieniać patrzałki do czytania...

środa, 17 lutego 2016
Problem dwojenia

Cieszy mnie, że coraz więcej ludzi komentuje wpisy na blogu, także z lat 2011-2014.

Smutne jednak to, że w większości przypadków nie pomagają ani pryzmaty, ani rozpoznanie/brak rozpoznania "ukrytego zeza".

Już trzecia osoba napisała, że okulista zaproponował eksperyment - wymiany soczewki, zbieg który wykonuje się w przypadku zaćmy, nie dając jednak żadnej gwarancji, że to pomoże.
Zgadzam się z tym, że mając 30, czy 40 lat, nie warto ryzykować, tracić akomodację i wymieniać soczewkę, tym bardziej że czasami taki zabieg się nie udaje i traci się wzrok zupełnie.

Dopóki odbicia, dwojenia, rozbłyski itp. pozwalają nam jakoś czytać, pracować przy komputerze, czy poruszać się o zmierzchu, między światłami - nie warto ryzykować.

Prowadzenie samochodu z takim widzeniem jest koszmarem i moim zdaniem dużym zagrożeniem dla siebie i innych, no ale... jakoś się jeździ...

Piszcie więc proszę, jeśli u Was pojawi się jakaś "nowinka", czy rozwiązanie problemu.

Przyczyny dwojenia są różne i należy je rzetelnie wykluczać, np.:

  1. SM
  2. miastenia
  3. zaćma podkorowa
  4. guz mózgu
  5. zez ukryty, zez porażenny
  6. stożek rogówki
  7. aberracje wyższego rzędu
  8. astygmatyzm
  9. fiksacja siatkówki
  10. porażenie mięśnia gałkoruchowego

U mnie wszystkie powyższe wykluczono (mam minimalny astygmatyzm), a najlepsi optometryści (zaznaczam - światowej sławy jak np. prof. Bolesław Kędzia -  prekursor optometrii w Polsce, czy jego córka dr Halina Mańczak (obecnie zajmuje się tylko soczewkami)) nie mogą dobrać mi okularów niwelujących, czy zmniejszających problem dwojenia. Niestety nie pomagają mi także pryzmaty (niektórym z Was tak - i bardzo mnie to cieszy).

Dobrze widzę TYLKO przez aparat szczelinowy (jest to gigantyczne urządzenie, właśnie w gabinetach optometrystów). Nie można wyprodukować okularów, które miałyby całe szkła czarne, a w środku niewidoczną dla oka szczelinę...

piątek, 24 października 2014
Kolejny rok z dwojeniem 2014

I tak mijają lata, medycyna w Polsce nadal bezradna. Okulistka puszcza mimo uszu moje utyskiwania na dwojenie. Dwojenie jest i będzie, ale już się chyba przyzwyczaiłam. Ważne że mogę czytać i pracować, a że widzę niewyraźnie... no cóż, są ludzie niewidomi...

Tagi: dwojenie
09:00, nadziejawb
Link Komentarze (64) »
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Przez miniony rok wada nie pogłebiła się

Uf... chociaż teraz - po roku czasu byłam na kontroli u okulisty i nie wymagam zmiany szkieł. Oczywiście odbicia jak były, tak są, ale nadal widzę, mogę czytać i pracować przy komputerze, a że jakość widzenia pozostawia dużo do życzenia, to już inna bajka...

11:35, nadziejawb
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 04 czerwca 2012
Zmiana szkieł

Od stycznia, będąc na różnych badaniach w celu diagnozy dwojenia, dobierano mi także szkła (choć tego nie chciałam).
2 tygodnie temu byłam u swojego okulisty na NFZ - bo muszę mieć co jakiś czas badane dno oka i siatkówkę (robią mi się w niej otworki - mam już 3 zasklepione laserem).
Aby skorzystać z dofinansowania okularów z pracy - muszę iść do kolejnego okulisty - z medycyny pracy.

I?

I co okulista - to inna wada!!!!

Oko prawe -4 albo -4,25
Oko lewe od -3,25 do -3,75 z cylindrami albo -0,25, albo -0,5 albo bez!

No i jakie szkła kupić?

Jak pójdę do optyka - to tam też można skorzystać z badania -i - jeszcze inne szkła dobierze!
I co najdziwniejsze, że w każdym gabinecie mierzą najpierw aparatem - i tu też za każdym razem dostają inne pomiary!

Jak to możliwe że w jednym gabinecie widzę dobrze przy -3,25 bez cylindra, a w innym -3,75  i cylinder -0,5? Przecież to duża różnica!

Na prawe wezmę -4, ale co z lewym okiem - doprawdy nie wiem...

poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Pentacam - densytometria, aberracje

Wreszcie mam zrobione te badania o które chodziło.
Mam zmiany w gęstości soczewki wewnątrzgałkowej (densytometria Pentacamem), aberracje i zagęstnienia w górnej części rogówki.
Tym razem wyszedł też astygmatyzm.

Wszystko jednak niewiele odbiega od normy ale składa się na obraz tego jak widzę.
Nikt jednak nie może mi teraz powiedzieć, że mi się tylko wydaje że źle widzę i to od stresu!
Za jakiś czas trzeba powtórzyć te badania żeby zobaczyć jak to wszystko się rozwija.
Może za pół roku, czy rok nie będę musiała jechać do Warszawy, tylko i w moim mieście jakaś klinika kupi Pentacam...

No ale nadal nie wiadomo JAK JEST PRZYCZYNA!
Takich zmian nie można też leczyć, ani zahamować, bo medycyna jest bezradna...

Można tylko próbować dopasować okulary najlepiej jak się da i cieszyć się każdego dnia że mogę jeszcze czytać.

W przyszłości - sztuczna soczewka, ale to i tak nie daje gwarancji na ile poprawi wzrok.

Okulistyka jednak bardzo się rozwija i obecnie wszczepiają soczewki które mają także funkcję akomodacji. Trzeba mieć tylko kasę...

Czekam więc na nowe osiągnięcia w okulistyce, ale pewnie zanim dotrą one do Polski, to zdążę umrzeć...

środa, 07 marca 2012
Pentacam a TMS-5

Jestem po konsultacji z moją okulistką. Tak, jak przeczuwałam i z tego co wyczytałam w internecie, TMS-5 to tylko topograf.
Cały więc mój wysiłek i podróż na marne. Wyrzucona forsa!
Jestem zła na lekarza z Katowic, że tak mnie 'naciągnął', nie mówiąc że nie ma Pentacamu, a na wizycie, że aparat TMS-5 to nowocześniejszy sprzęt i taki sam jak Pentacam, a nawet lepszy.

Umówiłam się tym razem na badanie Pentacamem do Warszawy do kliniki Mavit (znalazłam tą klinikę w internecie), upewniając się kilka razy, że wykonają densytometrię soczewki wewnątrzgałkowej, a nie topografię rogówki.
Obiecali, że na pewno zrobią co trzeba... Badanie 50-zł + konsultacja 200zł + bilety PKP 120zł + dojazd = ok. 380zł...
Ech...

wtorek, 28 lutego 2012
Badanie Pentacam a TMS-5

Ponieważ moje 'dwojenie' pogarsza się, po 4 latach przerwy postanowiłam skontaktować się ponownie z lekarką, która jako jedyna miała pomysł na moją wadę.
W 2008 roku poszukiwania aparatu Pentacam w Polsce skończyły się niczym, ale teraz okazało się, że ma go lekarz w Katowicach.

Po uprzednim umówieniu się, pojechałam więc ponad 300km do Katowic. Dr wykonał badanie, ale jak zobaczyłam wynik, coś mi nie pasowało. O ile wiem, to nie chodziło mojej lekarce o topografię rogówki.

Kiedy ponownie spytałam lekarza, jakim aparatem wykonał badanie, odpowiedział że na TMS-5, ale to znacznie lepszy aparat niż Pentacam, bo robi to samo, a Pentacam ma 10 lat, a TMS-5 trzy miesiące...

No tak, ale na wyniku nie ma słowa o aberracjach ani soczewce...
Kiedy zadzwoniłam do mojej okulistki, okazało się, że moje obawy były słuszne. Dr z Katowic 'naciągnął' mnie! TMS-5 robi tylko topografię rogówki, a Pentacam znacznie więcej!
A u mnie chodziło o pomiar gęstości soczewki - densytometrię!

Opis tego badanai Pentacamem:
trójwymiarowa densytometria soczewki z krokową analizą jądra (Pentacam Nucleus Staging - PNS)

320zł wyrzucone błoto!
Kolejne setki złotych... Aż strach je liczyć ile to już setek...

No ale człowiek nie chce stracić wzroku...
I Bogu dzięki mam pracę, więc jakoś zaoszczędzę te pieniądze...

Na NFZ nie mam szans na diagnozę, bo mnie spławili nawet w sławnej na całą Polskę klinice okulistycznej! Właściwie to oni skierowali mnie do optometrystki, która 'ma pomysł'.

No nic, poszukuję dalej Pentacamu... przeglądam internet, ale jakoś nie umiem znaleźć czy ktoś w Polsce zakupił ten aparat i gdzie on teraz krąży....

A moja lekarka nie będzie mnie dalej prowadzić, bo zajmuje się teraz tylko pacjentami noszącymi soczewki hybrydowe...


środa, 23 listopada 2011
Dwojenie obrazu a nadnercza.

Wykryto u mnie zaburzenia hormonalne...
Mam DHEA-S 7,9 (norma 4) oraz trochę zawyżony 17-hydroxy progesteron.
Takie wyniki wskazują, że może być guz nadnerczy, a jak wyczytałam w internecie, takie guzy powodują także zaburzenia widzenia - dwojenie obrazu(!!!)

Czyżby ten nowy trop okazał się właściwy?

Szczegółowe badania będę miała robione w szpitalu. Niestety termin maja dopiero na maj 2012...

Szukali neurolodzy, szukali okuliści a to może być sprawa endokrynologiczna... No ładnie...

piątek, 29 lipca 2011
Historia choroby

W październiku 2003 roku zauważyłam, że nad obrazem widzę jakby jego cień - takie niewielkie odbicie:

 

Odbicie występuje zarówno przy patrzeniu obuocznym jak i tylko lewym okiem lub tylko prawym. Czyli w każdym przypadku.

Zostałam przebadana neurologicznie w szpitalu oraz okulistycznie i przez najlepszego w moim mieście, światowej sławy optometrystę...
Wszystkie wyniki mam dobre.
Diagnozy nie postawiono.
Wykluczono miastenię, stwardnienie rozsiane, guz mózgu, zez ukryty.
Odbicie nad obrazem powiększa się. Szczególnie przeszkadza to w patrzeniu na obraz monitora, TV...

Na początku jak schyliłam głowę ku dołowi, obraz wyrównywał się. Obecnie odbicie jest już zbyt duże.

Neurolodzy mówią, że to sprawa okulistyczna, okuliści że neurologiczna, ale ani jedni ani drudzy nie chcą mi wystawić zaświadczenia, że to nie ich 'działka'.

U optometrysty zauważono, że:

  1. bardzo dobrze widzę przez aparat szczelinowy
  2. mam jakby małe zagęszczenia z tyłu soczewek, które czasami występują u ludzi, ale nie dają takich objawów

Okularów też nie udało mi sie żadnych dobrać. Na żadne cudeńka (bardzo drogie) się nie zdecydowałam.

Optometrystka dobrała jakieś cudeńka - cylindry, pryzmaty i coś tam jeszcze, ale jak ruszałam głową to było jeszcze gorzej. Noszę więc zwykłe szkła korygujące tylko wadę: -3,5 dioptrii.

 

W internecie przeczytałam, że jest coś takiego jak jak zaćma korowa, która daje takie objawy oraz aberracje wyższego rzędu.

"Aberracje wyższego rzędu są to odchylenia i nieregularności systemu optycznego oka upośledzające jakość widzenia. Do głównych aberracji wyższego rzędu zalicza się coma, aberracja sferyczne, astygmatyzm wtórny, trefoil i quadrafoil. Aberracji wyższego rzędu nie można skorygować za pomocą okularów, szkieł kontaktowych czy tradycyjnej chirurgii laserowej. Mogą być źródłem poważnych ograniczen jakości widzenia (gorsze widzenie w ciemności, w półmroku, widzenie podwójnie, "duchy" itp.)

Aberracje wyższego rzędu przedstawiają średnio około 20 % wszystkich wad wzroku wynikających z nierównomiernego załamywania światła. U szeregu pacjentów na ostateczne pogorszenie jakości widzenia wpływają nawet w 50 i więcej procentach. Aberracje wyższego rzędu można diagnostykować za pomoca aberrometru, do leczeniu natomiast stosuje się zabiegów dostosowanych do indywidualnych potrzeb pacjenta- tzw. (custom)."

 

Niestety w Polsce nie ma aberrometru, którym można by potwierdzić ewentualne przypuszczenie optometrysty...

We wrześniu, po dwóch latach przerwy, wybieram się do optometrysty na kontrolną wizytę tych zagęszczeń i po informację czy może którys z Polaków wypożyczył aberrometr i będę mogła posłużyć jako królik doświadczalny.

Na początkui panikowałam bardzo, że niedługo wszystko tak się rozmaże, że nie będę mogła czytać i pracować.
Przez 7 lat, wada choć postępuje, nadal umożliwia mi pracę i mam nadzieję, że tak zostanie do mojej śmierci.

Chciałabym jednak wiedzieć co to za choroba, czy można ją wyleczyć lub skorygować...

Ale mieszkam w Polsce i do tej pory nie znalazłam lekarza, który by wiedział co dolega moim oczom...

 

 

Skopiuj CSS